Marzenia o wygranej
Spaceruje dziś z psem, przybiega do mnie no może pięcioletnia dziewczynka i wręcza mi kupon dużego lotka, mówiąc do mnie proszę może pani wygra, bo moja mama to nie ma szczęścia, w niczym nie ma szczęścia więc nie wierze że wygra w lotka, a jak tata zobaczy że ona wciąż gra to będzie na nią zły. Co za dziwny zbieg okoliczności bo właśnie szlam do sklepu go kupić, no ale teraz nie muszę bo po co mi dwa, jak mam wygrać to wygram, i takim o to sposobem mam kupon za darmo. Po powrocie do domu , zajęłam się sprzątaniem, choć ciągle po głowie chodziła mi ta dziewczynka i kupon który posiadam. Ciekawe czy wygram choć cokolwiek, przyda się każda złotówka.
Z niecierpliwością czekam na godzinę losowania. Ale bym miała szczęście, w sumie dwa szczęścia, nie dość ze nie kupiła losu to jeszcze wygram. Jestem cala podekscytowana. Losowanie co raz bliżej. A ja już wymarzyłam sobie dom z ogródkiem i basenem, nowy samochód, wycieczkę moich marzeń. W końcu zwiedzę świat, będę odpoczywać ile tylko się da, będę wylegiwać się na plaży i przede wszystkim będę robić to co lubię. Fajne życie z taka kasą, można zrobić wszystko. W domu wszystko urządzę tak jak ja chce, a co tam sama go zaprojektuje, rozmarzyłam się i to chyba porządnie. No nic trzeba wrócić na ziemie odkurzacz zagłuszył moje myśli. A czy tak naprawdę jest mi źle z tym co mam, chyba jednak nie.