Wygrana
Ludzie myślą, że zwariowałam, bo jestem inna niż oni, bo gram codziennie i wierze ze wygram, bo czemu nie, co dziwnego w tym ze chciałabym wygrać, no moim zdaniem nic. Codziennie kupuje los, inni codziennie kupują paczkę papierosów, albo maja innego gorsze nałogi.
Ale nie rozumie, dlaczego wszyscy czepiają się akurat mnie. Przecież los kosztuje dwa złote, to nawet nie jest jedna paczka papierosów, jakbym paliła to nikt nie zauważyłby, że wydaje dziesięć złoty dziennie na papierosy, bo przecież to jest normalne, ale dzienne kupowanie zdrapki już nie. Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Idę po lotka, a każdy już patrzy, że znów jak codzienni wchodzę po kupon, bądź zdrapkę. Ja tam uważam, że fajnie mam jakiś pomysł, nie wydaje dużo pieniędzy, nie niszczę sobie zdrowia, a zawsze mam szanse na to ze cos wygram. Nie raz już mi się udało, mimo to marzę o wielkiej wygranej. Chyba jak każdy, kto gra, każdy by chciał wygrać i spełnić swoje marzenia. Te najskrytsze te, o których nie raz nikt nie wie. Taki kupon lotka może dać ludziom tyle radości, a mi ta radość daje zdrapki, które dziennie kupuje. Zawsze wyobrażam sobie, że właśnie wygrałam bardzo dużo, mimo że zazwyczaj nic, to z każdej zdrapki się cieszę. Dlatego nie rozumie, dlaczego ktoś może uważać, że to głupota, dla mnie nie jest to głupota.